Single Blog Title

This is a single blog caption

Rycerze wiosny!

           30412481_567462770285278_7084579652305025198_n

             Świt do rundy wiosennej przystępował w niezbyt dobrych nastrojach. Ubytki kadrowe, słaba frekwencja na treningach, a także zmiana szkoleniowca zaledwie trzy tygodnie przed startem ligi nie mogły napawać optymizmem. Pierwsze mecze rundy rewanżowej pokazały jednak, iż zespołu z Oświatowej pod żadnym względem nie należy jeszcze skreślać, gdyż jest on w stanie wygrać z każdym.

            Jako, iż pierwszy mecz przeciwko UKS Siekierki został przełożony na inny termin z powodu złego stanu murawy na stadionie przy ul. Oświatowej, inauguracja rozgrywek przypadła na derbowy, wyjazdowy pojedynek z Rozwojem Warszawa. Zawodnicy Świtu wyszli na to spotkanie niezwykle zmotywowani, co bardzo szybko przyniosło wymierne efekty. Już w 9. minucie Michał Chrobociński znakomitym, prostopadłym podaniem obsłużył Jakuba Głowalę, a napastnik gości po uprzednim minięciu bramkarza otworzył wynik meczu. Niespełna kwadrans później rezultat podwyższył Kamil Warzywoda, który wykorzystał znakomitą przekątną piłkę od Sebastiana Bołtruczyka, po raz drugi tego dnia pokonując golkipera Rozwoju. Warzywoda miał również ogromny udział przy trzeciej bramce, kiedy to przejął bezpańską piłkę w strefie obronnej gospodarzy, pognał z nią na bramkę, a następnie jak na tacy wyłożył piłkę Głowali, który nie miał najmniejszych problemów z trafieniem do siatki. Rozwój w tym czasie zdołał stworzyć sobie tylko jedną okazję do strzelenia bramki, kiedy to po rzucie rożnym i błędzie Grzegorza Orłosia zawodnik gospodarzy z najbliższej odległości główkował obok słupka. Do przerwy Świt prowadził zatem 3-0.

            Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Podopieczni Dariusza Modzelewskiego bronili się bardzo inteligentnie, nie dopuszczając gospodarzy pod własną bramkę. I choć to Rozwój miał optyczną przewagę to ich ataki były notorycznie rozbijane w okolicach 30. metra od bramki Orłosia. Świt natomiast nastawił się na kontry i jedną z nich w 70. minucie wykorzystał najlepszy tego dnia na boisku Warzywoda, który po indywidualnym rajdzie z najbliższej odległości wepchnął futbolówkę do siatki. Do końca spotkania nic godnego uwagi już się nie wydarzyło i zespół z Oświatowej mógł dopisać sobie pierwszy, w pełni zasłużony, wiosenny komplet punktów.

Rozwój Warszawa – Świt Warszawa 0 – 4 (0 – 3)

0 – 1 Jakub Głowala 9’ (Michał Chrobociński)

0 – 2 Kamil Warzywoda 23’ (Sebastian Bołtruczyk)

0 – 3 Jakub Głowala 43’ (Kamil Warzywoda)

0 – 4 Kamil Warzywoda (Sebastian Bołtruczyk)

 

Skład Świtu: Orłoś – Adamiak, Bołtruczyk, Janiszewski (70’ Martyński), Domżał – Chrobociński, Olszewski – Warzywoda, Staniszewski, Słupski (82’ Kuć) – Głowala (87’ Pacocha)

Tydzień później poprzeczka została już jednak zawieszona zdecydowanie wyżej, na Oświatowej zameldował się bowiem wicelider, czyli Okęcie Warszawa. Co gorsza trener Modzelewski nie mógł w tym spotkaniu skorzystać z usług takich graczy jak Głowala, Brzeszcz, Kuć czy Kalbarczyk, co dość mocno ograniczało pole manewru. Wobec powyższych absencji szkoleniowiec Świtu zdecydował się powierzyć rolę wysuniętego napastnika Pawłowi Staniszewskiemu, co okazało się niezwykle trafnym posunięciem. To właśnie kapitan Świtu zdobył jedyną bramkę w tym spotkaniu, kiedy w 29. minucie spotkania wykorzystał dobre dogranie Warzywody ze skrzydła i z zimną krwią wykończył akcję, uderzając tuż przy dalszym słupku. Oprócz bramki Świt miał w pierwszej połowie jeszcze dwie znakomite okazje, ale w obu przypadkach Damian Słupski – po podaniach Staniszewskiego – przegrywał pojedynek z golkiperem gości. Okęcie do przerwy również stworzyło sobie dwie bardzo dobre okazje, ale w pierwszej z nich świetnie interweniował Grzegorz Orłoś, a w drugiej napastnik rywali przy próbie mijania golkipera Świtu zbyt daleko wypuścił sobie futbolówkę, a następnie z asekuracją zdążył Słupski.

Druga połowa to bardzo głęboka defensywa Świtu, która ostatecznie przyniosła końcowy sukces. Podopieczni Dariusza Modzelewskiego ograniczyli się do bronienia wyniku, rzadko przedostając się pod pole karne rywali. Mądra gra w obronie sprawiła jednak, iż przeciwnik niespecjalnie miał pomysł na zdobycie bramki wyrównującej. Okęcie stworzyło sobie co prawda kilka mniej lub bardziej klarownych okazji, ale tak naprawdę gorąco pod bramką gospodarzy zrobiło się dwukrotnie. Najpierw strzał z rzutu wolnego napastnika gości we wspaniałym stylu obronił Grzegorz Orłoś, a kilka minut później po dośrodkowaniu z rzutu wolnego i zamieszaniu w polu karnym Świtu jeden z zawodników gości trafił w poprzeczkę. Do końca spotkania wynik nie uległ już jednak zmianie i zespół z Oświatowej mógł dopisać do swojego dorobku kolejne trzy punkty. Warto dodać, iż – biorąc pod uwagę również wyniki z rundy jesiennej – była to szósta wygrana Świtu z rzędu, w tym trzecia bez straty gola!

Świt Warszawa – Okęcie Warszawa 1 – 0 (1 – 0)

1– 0 Paweł Staniszewski 29’ (Kamil Warzywoda)

Skład Świtu: Orłoś – Adamiak, Bołtruczyk, Janiszewski, Domżał – Chrobociński, Olszewski – Warzywoda, Martyński (85’ Chrostek, 90’+2’ Pacocha), Słupski – Staniszewski

W najbliższy weekend Świt czeka jednak kolejna ciężka przeprawa. Zespół prowadzony przez Dariusza Modzelewskiego uda się bowiem do Piaseczna, aby o kolejny ligowy triumf powalczyć z rezerwami miejscowego MKSu. Początek spotkania już w najbliższą niedzielę o godzinie 10:00. Wszystkich kibiców serdecznie zapraszamy!

Odpowiedz