Single Blog Title

This is a single blog caption

Niedosyt…

31144019_1966775460023302_1220254858346298958_n

Po wyjazdowym spotkaniu przeciwko rezerwom MKSu Piaseczno, w którym podopieczni Dariusza Modzelewskiego w ostatnich minutach wypuścili z rąk remis, Świt czekały dwa starcia na własnym terenie. Cel był prosty: zwycięstwa z UKS Siekierki oraz Turem Jaktorów i umocnienie się w górnej części ligowej tabeli. Po środowym spotkaniu trzeba było jednak mocno zmodyfikować plan pierwotny, gdyż dobrze tego dnia dysponowany zespół z Siekierek niespodziewanie wyjechał z Oświatowej z kompletem punktów.

O pierwszej połowie nie da się powiedzieć zbyt wiele dobrego. Świt miał co prawda optyczną przewagę, dłużej utrzymując się przy piłce, ale w żaden sposób nie przekładało się to na okazje bramkowe. Ostatecznie gospodarze byli w stanie stworzyć sobie przed przerwą dwie sytuacje. Najpierw po dośrodkowaniu Olszewskiego w doskonałej sytuacji znalazł się Chrobociński, ale jego strzał głową pofrunął nad poprzeczką, a następnie po podaniu Głowali stuprocentową okazję zmarnował Martyński. Goście w tym spotkaniu nastawili się na kontrataki, a najlepszą okazję w pierwszej części gry mieli po strzale… Janiszewskiego. Stoper Świtu po dośrodkowaniu z lewej strony interweniował tak niefortunnie, iż niewiele brakowało, a strzeliłby bramkę samobójczą. Na szczęście na posterunku w tej sytuacji był Grzegorz Orłoś, który instynktownie odbił piłkę ręką. Warto także zaznaczyć, że Świt po zagraniu jednego z zawodników gości ręką powinien otrzymać rzut karny, ale arbiter – będący tego dnia głównym aktorem widowiska – uznał, iż „jedenastka” się w tej sytuacji nie należy.

Na drugą połowę podopieczni trenera Modzelewskiego wyszli z twardym postanowieniem poprawienia wyniku, rzeczywistość brutalnie te plany jednak zweryfikowała… Już dwie minuty po wznowieniu gry – po błędach w wyprowadzeniu piłki – nasi rywale przejęli futbolówkę, a następnie wywalczyli rzut wolny na osiemnastym metrze od bramki Orłosia. Do piłki podszedł jeden z zawodników UKSu i strzałem w długi róg zaskoczył nie najlepiej ustawionego w tej sytuacji Orłosia. Prowadzenie zespołu z Siekierek utrzymało się jednak ledwie przez 13 minut. Wtedy to wrzutkę z lewej strony Brzeszcza dobrze głową przedłużył Kalbarczyk, a najprzytomniejszy w polu karnym okazał się Staniszewski. Kapitan Świtu uprzedził bramkarza i lekkim uderzeniem tuż przy słupku doprowadził do wyrównania. Zespół z Jelonek próbował pójść za ciosem i już kilka minut później – ponownie po dośrodkowaniu Brzeszcza – głową uderzał Kalbarczyk, ale golkiper gości fantastyczną interwencją uchronił swój zespół przed stratą drugiego gola. Goście z Siekierek – podobnie jak przed przerwą – nastawili się głównie na kontry i trzeba przyznać, iż najczęściej stanowiły one spore zagrożenie. Dobrze jednak spisywała się obrona Świtu. W ostatnim kwadransie prawdziwy show rozpoczął jednak sędzia. Najpierw po niezbyt groźnym faulu Olszewskiego na czterdziestym metrze od własnej postanowił ukarać pomocnika Świtu drugą w tym meczu żółtą kartkę, co oznaczało, iż gospodarze musieli od tej pory radzić sobie w dziesiątkę. Jakby tego było mało, pięć minut później podyktował dla gości rzut karny za zagranie ręką w polu karnym Chrobocińskiego, a winowajcę również wyrzucił z boiska. Rzut karny i druga żółta kartka dla zawodnika gospodarzy jak najbardziej zasłużone, problem w tym iż:

a) w pierwszej części gry jeszcze bardziej ewidentna ręka nie została zakwalifikowana jako rzut karny dla Świtu,

b) cała sytuacja z rzutem karnym oraz czerwoną kartką rozpoczęła się od ewidentnego wrzutu z autu na korzyść Świtu, który arbiter zakwalifikował jednak jako piłkę dla gości.

Warto także nadmienić, iż jakiekolwiek próby interakcji z sędzią skończyły się tym, iż pan z gwizdkiem kazał Sebastianowi Bołtruczykowi „wypierdalać”, a kapitanowi drużyny – Pawłowi Staniszewskiemu – „zająć się sobą, bo sam chuja gra, a ma czelność mówić o sędziowaniu”. Te dwie sytuacje chyba najlepiej obrazują to, jaki poziom prezentował człowiek prowadzący środowe zawody… Grający w dziewiątkę Świt nie był już w stanie wyrównać i goście z Siekierek ostatecznie mogli cieszyć się z trzech punktów.

Skandaliczna postawa sędziego tego spotkania nie powinna jednak przesłonić równie słabej gry gospodarzy, co przy dobrych zawodach w wykonaniu UKSu Siekierki poskutkowało jak najbardziej zasłużonymi trzema punktami. Gościom trzeba pogratulować, gdyż byli w stanie wykorzystać nasze błędy i po meczu to oni mogli cieszyć się z wygranego meczu.

Świt Warszawa – UKS Siekierki 1 – 2 (0 – 0)

0 – 1 Goście 47’

1 – 1 Paweł Staniszewski 60’ (Norbert Kalbarczyk)

1 – 2 Goście z rzutu karnego 82’

Skład Świtu: Grzegorz Orłoś – Bartłomiej Adamiak, Maciej Janiszewski (74’ Marcin Kuć), Sebastian Bołtruczyk, Łukasz Brzeszcz (76’ Rafał Domżał) – Jarosław Olszewski, Michał Chrobociński – Paweł Staniszewski, Sebastian Martyński (52’ Norbert Kalbarczyk), Damian Słupski (52’ Bartłomiej Sikora) – Jakub Głowala

Po środowej porażce wygrana w kolejnym domowym spotkaniu była koniecznością. Tym bardziej, iż na Oświatową przyjechał ostatni w tabeli Tur Jaktorów. Goście poczynili jednak zimą wzmocnienia, przez co w żadnym wypadku nie można było ich spisywać na straty. Trener Modzelewski postanowił wprowadzić kilka roszad w składzie, dzięki czemu w pierwszym składzie znalazło się miejsce choćby dla Norberta Kalbarczyka oraz powracającego po pauzie za żółte kartki Kamila Warzywody. Na ławce usiedli natomiast m.in. Sebastian Martyński czy Maciej Janiszewski.

Pierwsza odsłona sobotniego starcia pokazywała, iż Świt nie do końca zdołał otrząsnąć się po środowej, niespodziewanej porażce z UKS Siekierki. Gospodarze grali nerwowo, próbując za wszelką cenę jak najszybciej dostać się pod bramkę przyjezdnych. Tur natomiast ustawił się na trzydziestym metrze od własnej bramki, broniąc się niemal całym zespołem i licząc na kontry. I trzeba przyznać, że w pierwszych 45 minutach wystarczyło to na Świt, gdyż obie drużyny do szatni schodziły przy bezbramkowym remisie. Rzecz jasna okazje bramkowe – mniej lub bardziej dogodne – Świt zdołał sobie stworzyć. Najbliżej był zdecydowanie Głowala, który po zagraniu Słupskiego próbował strzału piętą, ale piłka minimalnie minęła słupek bramki gości. Niewiele przy swojej próbie pomylił się również Kalbarczyk, a gorąco było także po rzucie rożnym wykonywanym przez Staniszewskiego, kiedy to – po sporym zamieszaniu w polu bramkowym – piłkę z linii bramkowej wyciągnął jednak golkiper Tura. Żadna z tych sytuacji nie zakończyła się jednak golem i do przerwy kibice zgromadzeni przy Oświatowej bramek nie zobaczyli.

Drugą część gry podopieczni Dariusza Modzelewskiego zaczęli jednak z przytupem. Już w 47. minucie po dobrej wrzutce Warzywody z rzutu rożnego wynik spotkania otworzył Staniszewski. Pomocnik Świtu wygrał walkę z obrońcą i precyzyjnym strzałem głową wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Drużyna z Jelonek poszła za ciosem i już kilka minut później powinno być 2-0, ale po przytomnym zagraniu Sikory wzdłuż bramki zamykający akcję Głowala nie był jednak w stanie sięgnąć futbolówki i skierować jej do pustej już bramki. Goście po przerwie ewidentnie opadli z sił, ale nie przeszkodziło im to w stworzeniu sobie dwóch bardzo dobrych okazji do zdobycia bramki wyrównującej. Najpierw strzał napastnika Tura wylądował na poprzeczce bramki strzeżonej przez Orłosia, a następnie – w sytuacji sam na sam – znakomicie spisał się golkiper Świtu, świetną interwencją ratując swój zespół od straty gola. Losy meczu rozstrzygnęły się w 84. minucie, kiedy to arbiter, po zagraniu jednego z zawodników Tura ręką we własnym polu karnym, wskazał na „wapno”. Do piłki podszedł Chrobociński i pewnym strzałem podwyższył prowadzenie gospodarzy. Do końca spotkania żadna z drużyn nie stworzyła już sobie sytuacji bramkowych i mecz zakończył się pewnym zwycięstwem Świtu. Warto jednak zaznaczyć, iż w 85. minucie Grzegorza Orłosia zastąpił w bramce Piotr Sojka – junior z rocznika 2001. Młody bramkarz spisał się bardzo dobrze, zachowując się niezwykle pewnie i notując kilka udanych kontaktów z piłką. Gratulujemy i liczymy na więcej!

A już w najbliższy weekend Świt czeka wyjazdowe spotkanie przeciwko rezerwom Gromu Warszawa. I choć teoretycznie drużyna ta zajmuje przedostatnią lokatę w ligowej tabeli, to nie powinno się jej w żaden sposób lekceważyć, gdyż na własnym obiekcie potrafili pokonać chociażby lidera z Chylic. Początek spotkania w niedzielę (29.04) o godzinie 14:00 na stadionie przy
ul. Okopowej. Wszystkich kibiców serdecznie zapraszamy!

Świt Warszawa – Tur Jaktorów 2 – 0 (0 – 0)

1 – 0 Paweł Staniszewski 47’ (Kamil Warzywoda)

2 – 0 Michał Chrobociński z rzutu karnego 84’

Skład Świtu: Grzegorz Orłoś (85’ Piotr Sojka) – Bartłomiej Adamiak, Sebastian Bołtruczyk (32’ Maciej Janiszewski), Michał Chrobociński, Rafał Domżał – Jarosław Olszewski, Paweł Staniszewski (75’ Marcin Kuć) – Kamil Warzywoda, Norbert Kalbarczyk (68’ Sebastian Martyński), Damian Słupski (60’ Bartłomiej Sikora) – Jakub Głowala (90’ Łukasz Brzeszcz)

Odpowiedz