Single Blog Title

This is a single blog caption

Pechowa porażka w Piasecznie

30707173_1959544594079722_6899277968563741096_n

Po udanym początku rundy wiosennej spotkanie w Piasecznie miało pokazać, o co tak naprawdę Świt będzie grał w tym sezonie. Zwycięstwo pozwalało nieśmiało zacząć myśleć o włączeniu się do walki o awans, porażka natomiast skazywała podopiecznych Dariusza Modzelewskiego na grę o niższe lokaty. Niedzielny rywal – rezerwy MKSu Piaseczno – także za wszelką cenę chciał zgarnąć komplet punktów. Gospodarze przed tym spotkaniem znajdowali się na pozycji wicelidera, a przy założeniu, iż wygraliby swój zaległy mecz z Jednością Żabieniec, mogliby znaleźć się nawet na czele tabeli. Zespół Świtu do Piaseczna udał się bez pauzujących za kartki Bołtruczyka oraz nieobecnego z powodów osobistych Chrobocińskiego, co dodatkowo nie ułatwiało zadania.

Początek meczu to zdecydowana przewaga gospodarzy. Świt grał dosyć nerwowo, szybko oddając piłkę rywalom z Piaseczna, notując przy tym sporo prostych strat i ograniczając się do posyłania długich piłek w kierunku Warzywody oraz Głowali. Rezerwy MKSu co prawda nie stworzyły sobie żadnej stuprocentowej sytuacji, ale w 18. minucie po wrzutce z rzutu rożnego Janiszewski źle obliczył tor lotu piłki i ta trafiła go w rękę. Arbiter nie miał wyboru i wskazał na jedenasty metr. Zwycięsko (i to dwukrotnie!) z tego pojedynku wyszedł jednak Grzegorz Orłoś, który najpierw obronił rzut karny, a następnie jeszcze dobitkę nabiegającego napastnika z Piaseczna! Ta sytuacja jakby obudziła przyjezdnych, którzy z każdą minutą starali się coraz dłużej utrzymywać przy piłce i grali coraz odważniej. Pierwsza składna akcja Świtu miała miejsce w 26. minucie, kiedy po dośrodkowaniu Adamiaka i wybiciu piłki przez jednego z obrońców, zza szesnastki uderzał Staniszewski. Jego strzał musnął jednak jednego z zawodników Piaseczna i piłka minęła ostatecznie bramkę w bezpiecznej odległości. Świt wyglądał zdecydowanie lepiej niż na początku spotkania, ale jeden błąd w ustawieniu spowodował, iż napastnik gospodarzy niepilnowany otrzymał piłkę na skraju pola karnego, „nawinął” Domżała, po czym strzałem w samo okienko wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Gol na 1-0 w 39. minucie był ostatnią godną odnotowania sytuacją w pierwszej części meczu.

Druga połowa była w wykonaniu Świtu zdecydowanie lepsza. Zespół z Oświatowej był lepiej zorganizowany, szybciej i agresywniej odbierał rywalom piłkę, a przede wszystkim – będąc już przy futbolówce – grał nieco cierpliwiej, starając się tworzyć okazje bramkowe poprzez wymianę podań, a nie granie długich piłek na napastników. Taka gra przyniosła oczekiwany efekt w 67. minucie, kiedy to po dwójkowej akcji Staniszewskiego z Głowalą piłka trafiła do Warzywody. Skrzydłowy Świtu nie zastanawiał się ani chwili i po jego uderzeniu z osiemnastu metrów futbolówka wpadła w długi róg bramki gospodarzy! Bramka wyrównująca wpłynęła na Świt niezwykle pozytywnie, gdyż podopieczni trenera Modzelewskiego przynajmniej dwukrotnie mogli wyjść w tym meczu na prowadzenie. Najpierw – po ogromnym zamieszaniu w polu karnym – strzał wprowadzonego po przerwie Kalbarczyka został zablokowany przez jednego z defensorów, a następnie – po ładnej kombinacji Głowali z Adamiakiem – zagranie wzdłuż bramki tego drugiego, końcami palców musnął golkiper Piaseczna, ratując tym samym swój zespół przed nieuchronną stratą drugiego gola. MKS również stwarzał sobie sytuacje bramkowe, ale Grzegorz Orłoś nie został już zmuszony do równie dużego wysiłku co przed przerwą. Kiedy wszystkie znaki na niebie wskazywały na to, iż spotkanie zakończy się remisem, gospodarze ostatecznie dopięli swego. W drugiej minucie doliczonego czasu gry jedną z desperackich wrzutek w pole karne Orłosia delikatnie przedłużył głową Janiszewski, a po chwili dopadł do niej – znajdujący się pierwotnie na metrowym spalonym – napastnik MKSu, który opanował piłkę i nie dał najmniejszych szans golkiperowi Świtu. Przepisy w takiej sytuacji mówią, iż nawet jeśli w momencie podania napastnik znajduje się na pozycji spalonej, to w momencie świadomego zagrania piłki przez obrońcę (a takie miało miejsce w tej sytuacji) mamy już do czynienia z nową akcją, więc zawodnik atakujący może brać czynny udział w akcji. Niech każdy z osobna oceni czy taki przepis jest sprawiedliwy, według obowiązujących reguł sędziowie – uznając bramkę – podjęli jednak prawidłową decyzję. Świt naturalnie rzucił się jeszcze do desperackich ataków, ale przez pozostałe dwie minuty nie był w stanie zagrozić piaseczyńskiej bramce i mecz zakończył się minimalną porażką ekipy z Jelonek.

Pechowo przegrane spotkanie powoduje, iż Świt najprawdopodobniej nie włączy się już do walki o awans. Trzeba jednak przyznać, że zwycięstwo MKSu II Piaseczno, mimo iż szczęśliwe, z przebiegu spotkania było zasłużone. Optymizmem napawa jednak gra, którą zespół z Oświatowej zaprezentował po przerwie. Po ciężkich meczach przeciwko zespołom ze szczytu tabeli Świt czeka teraz seria teoretycznie łatwiejszych spotkań. Dwa najbliższe odbędą się na stadionie przy ul. Oświatowej: już w środę (18.04) o godzinie 17:00 w zaległym spotkaniu 14. kolejki Świt podejmie UKS Siekierki, natomiast w sobotę na Jelonkach zamelduje się ostatni w tabeli zespół Tura Jaktorów. Początek tego spotkania – tradycyjnie już – o godzinie 11:00. Wszystkich kibiców serdecznie zapraszamy!

MKS II Piaseczno – Świt Warszawa 2 – 1 (1 – 0)

1 – 0 Patryk Kościanek 39’

1 – 1 Kamil Warzywoda 67’

2 – 1 Patryk Kościanek 90’+2’

Skład Świtu: Grzegorz Orłoś – Bartłomiej Adamiak, Maciej Janiszewski, Sebastian Martyński, Rafał Domżał (65’ Norbert Kalbarczyk) – Jarosław Olszewski, Łukasz Brzeszcz – Kamil Warzywoda, Paweł Staniszewski, Damian Słupski (80’ Bartłomiej Sikora) – Jakub Głowala (85’ Daniel Pacocha)

Odpowiedz